niedziela, 30 czerwca 2013

zaproszenie na 30-tke

Witam w niedzielne popołudnie :)

Kolejna, kreatywna niedziela mija w ekspresowym tempie. Dziś popracowałam troszkę graficznie i artystycznie. Teraz po półeczce pracuje nad drewnianym "trio" do mojego domku. Brzmi tajemniczo?...  sama też jestem ciekawa co z tego "trio" powstanie :)

Zamówiłam też pędzle z renesansu do malowania/lakierowania. Po ostatniej wtopie z lakierem poliuretanowym muszę uzupełnić braki. Mój ulubiony pędzelek chyba się stopił, jak go chciałam doczyścić terpentyną po lakierze. Chemikiem nie jestem ale reakcja wyszła niezła :D

Obiecałam zdjęcia zaproszeń nad którymi niedawno siedziałam. Oto one. Nie miałam tu zbyt wiele czasu na przemyślenia więc szłam na żywioł.


Miłej niedzieli! Pozdrawiam

sobota, 22 czerwca 2013

zabawa aparatem

Witajcie

Wolne chwile w tym tygodniu spędziłam przy zaproszeniach. Fajnie tak coś zrobić dla kogoś, a tym bardziej jak efekt końcowy wywiera pożądane wrażenie. Trzy wieczory po pracy i są; ale do tego tematu wrócę niebawem :)

Na początku czerwca pojechałam do Wrocławia na Festiwal Wysokich Temperatur w ASP. Miałam tam okazję wziąć udział w warsztacie płaskorzeźb odlewanych żeliwem. Była i jest to dla mnie nowość, gdyż nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tym materiałem. Zrobiłam w negatywie drzewko ale niestety moja praca przepadła i nie znam efektu końcowego. Szkoda....





Często powracam wspomnieniami do Wiednia. Koniecznie muszę jeszcze nie raz tam pojechać :) Na wycieczce w wolnym czasie miałam chwile na zabawę z aparatem. Fotografia nie jest moją wielką pasją ale czasami lubię porobić zdjęcia; ując inny, swój punkt widzenia. Nieczęsto mam okazję na podobne zabawy choć i u nas jest wiele otaczającego piękna.  Bywa, ze potem w nich szukam inspiracji.






niedziela, 9 czerwca 2013

półeczka na przyprawy

Witajcie w niedzielę
W Głogowie pogoda burzowa - niestety. Rano ( o ile można tak powiedzieć, bo wstaliśmy ok. 10.00) świeciło piękne słoneczko. Miałam w planach skończyć półkę, potem zaprosić moją mamę na jakieś ciastko, a  po słodkiej uczcie jakiś spacer. Wczoraj piekłam muffiny czekoladowe więc tak sobie pomyślałam o mamie :) Skończyłam półkę ale pogoda się zepsuła i ze spaceru pewnie nici.
Nie mogłam się doczekać zrobienia czegoś z motywem lawendy więc wykorzystałam do tego półeczkę na przyprawy.
A oto jej "drugie życie"


Miała być w kolorze ekri ale pobawiłam się patyną i wyszedł efekt jak widać. Pierwsze przymiarki na ścianie. Jak się prezentuje?



Miłej niedzieli -przede wszystkim słonecznej :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

spełnione marzenie -Wiedeń

Witajcie,
Kiedy byłam małą dziewczynką pokochałam walc wiedeński; teraz jako dorosła kobieta pokochałam Wiedeń.
Z okazji naszej 3-ciej rocznicy ślubu spełniło się moje ciche marzenie, pojechaliśmy na czterodniową wycieczkę do Wiednia. Uczucia jakie towarzyszyły wyjazdowy to cała magia wspomnień, marzeń i poznania u boku ukochanej osoby, tej jedynej.
Jako dziecko wpatrywałam się w turnieje tańca towarzyskiego, przezywając każdy obrót w rytmie walca. Uwielbiałam takty do których wirowały dokoła parkietu piękne suknie z piórami, świecącymi kamieniami. Kiedy byłam starsza tańczyłam już sama, a potem dzieliłam ten piękny taniec z moim mężem. Walcem wiedeńskim rozpoczęliśmy też poprawiny na naszym weselu.
W samym Wiedniu wspomnienia ożyły, stały się takie namacalne. Wyobrażałam sobie Nas tańczących do muzyki Johanna Straussa w sali balowej w pałacu Hofburgu. Ach... wielkie marzenie, które mam nadzieję, że kiedyś się spełni :)



















 piękna figurka :)


Jako miasto Wiedeń również wywarł na mnie ogromne wrażenie. Architektura, podejście i szacunek do sztuki, wiedeńska secesja... nie wiedziałam na co patrzeć. Wkomponowanie nowej architektury w starą, zabytkową zupełnie jej nie stłumiło, ba wręcz przeciwnie, podkreśliło jej największe atuty. 
W Belwederze wielka przyjemność sprawiło mi zwiedzenie galerii malarstwa.  Namacalnie zobaczyć techniki wielkich malarzy, przyjrzeć się każdemu pociągnięciu pędzlem -niesamowite! Z trudem powstrzymywałam się od dotykania palcem obrazów, poczucia ich faktur. Przyznam szczerze, że mąż mnie podtrzymywał mówiąc cały czas -nie dotykaj.  Wiem, że nie wolno ale to było ode mnie silniejsze. 


widok na Kościół

park miejski 


Pałac Schoenbrunn to kolejne miejsce w którym moja dusza uradowała się. Te pełne kwiatów miejsce, cudowne ogrody zaparły mi dech w piersiach. Żałuję, że na zwiedzenie tego wspaniałego pałacu mieliśmy na prawdę mało czasu. Zrobiłam kilka artystycznych zdjęć, wypiliśmy kawkę i trzeba było się z Wiedniem zegnać. 

 fragment kościoła barokowego

Dobranoc :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...