niedziela, 13 października 2013

w jesiennym klimacie

Witajcie,

Przepraszam za moją nieobecność na blogu. Mamy fantastyczną jesień za oknem więc powinnam tryskać energią, wrzeć nowymi pomysłami tymczasem jest odwrotnie... Przechodzę chyba jakiś kryzys; na nic nie mam ochoty, nie mogę sobie miejsca znaleźć, także nic nowego w ostatnim czasie nie powstało. Troszkę zrobiłam drobnostek z gliny ale dopiero czekają na wypalenie, zatem efektów mojej pracy jeszcze nie ma. Pewnie przyczyniło się do mojego samopoczucia zdrowie i ważne decyzje życiowe. Wpierw zdołowała mnie wizyta u okulisty, gdzie okazało się, że pomimo niewielkiej wady powinnam nosić okulary, których nie znoszę. Teraz, od ponad dwóch tygodni walczę z bólem żołądka, biorę leki i niewielka poprawa nastąpiła. Niestety, silna dawka stresu zrobiła swoje. Zalecony mam spokój i odpoczynek, jednak wszystko ostatnio mnie drażni i denerwuje. Ale doś smęcenia :)

Z okazji mężusiowych imienin, natchnięta pysznościami australijskim MasterChefem, w zeszłym tygodniu upiekłam tartę z jabłkami z kremem migdałowym i syropom z wiśni. Przepis na ciasto wzięłam właśnie z tego programu. Ciasto wyszło rewelacyjne! Naprawdę polecam a robi się je tak: 250 gram mąki miesza się delikatnie w mikserze z 200 gram masła (pokrojonego w kostkę) tak aby składniki delikatnie się połączyły. Następnie dodaje się do mąki i masła 160 gam śmietany i znowu trzeba zamieszać. Następnie wysypujemy lekko połączone składniki na blat i ściskamy z każdej strony (nie wyrabiamy!). Zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 20 min. Potem  posypujemy troszkę mąką i rozwałkowujemy. Kładziemy na blaszkę, nakłuwamy, znowu wkładamy do lodówki na 10 min. i pieczemy w temp. 200 stopni 20 min.

Wczoraj pojechaliśmy z mężem do lasu na grzyby. Uwielbiam to! Grzybobranie było bardzo owocne. Zebraliśmy prawie dwa wiaderka. Moje wiaderko grzybów (mniejsze) podarowałam mamie. Z większego - mężusiowego wiadra zrobiliśmy pyszny sos, część zamroziliśmy i ususzyliśmy. W mieszkaniu unosił się śliczny zapach suszonych grzybków (ja bardzo lubię ten zapach). Dziś suszki wylądowały w szczelnie zamkniętym słoiku.

 A od mamy dostałam pyszne jabłuszka, prosto z jej sadu.



Miłej niedzieli!

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...