czwartek, 13 marca 2014

historia pewnego zegara

Dzień Dobry!

Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak dawno mnie nie było na blogu. Kiedy otworzyłam stronę, to sama siebie zaskoczyłam. Czas pędzi jak szalony. A mi ostatnio weny brakuje. Zaczęłam malować obraz ale końca jeszcze nie widać także po cichutku pracuję, a potem pokażę efekty ;) Zaangażowałam się także w tematy trenera wellness i po prostu dni lecą. A no i budowa naszego domku ruszyła po zimowym postoju, w końcu :)


Zbliża się Wielkanoc więc trzeba się sprężyc i trochę ozdób porobić. Zaczęłam od stroików. 

Do mojej kolekcji dołączył postarzany zegar. Wzięłam go na próbę. Na nim też testowałam nowe techniki decoupage i postarzeń. Szczerze mówiąc, z początku stwierdziłam, że to totalnie nie udana rzecz. Po raz pierwszy płakałam się nad swoją pracą. Mój mąż miał niezły ubaw tego wieczoru. Dziś uwielbiam ten zegar. Wpierw zamierzałam go sprzedać ale postanowiłam, że zostaje. Uwielbiam parzeć na niego w salonie i przypominam sobie tą całą, zabawną sytuację. Dobrze, że mąż ingerował gdyż by już go nie było... :)

Miłego czwartku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...